IT bardziej w praktyce, niż w teorii
Kategorie: Wszystkie | Google | Gry | Internet | Kindle | Kopia dysku | Mobilnie | Mozilla
RSS
czwartek, 18 listopada 2010
Aktualizacja oprogramowania czytników kindle

Zgodnie z obietnicą, poniżej opisuję procedurę aktualizacji oprogramowania czytników Kindle na przykładzie wersji 3.

Pierwszym krokiem jest sprawdzenie wersji oprogramowania, która aktualnie obsługuje nasze urządzenie. W tym celu:

  • włączamy urządzenie,
  • wciskamy klawisze "home", a następnie "menu",
  • wybieramy na ekranie "settings" (ustawienia).

Z prawej strony dolnego paska widzimy aktualną wersję oprogramowania. U mnie było to "Version: Kindle 3.0.2 (xxxxxx)".

Następnie udajemy się na odpowiednią podstronę amazon.com w celu sprawdzenia dostępnych aktualizacji. Wybieramy właściwy model czytnika - u mnie jest to Kindle 3, czyli klikam w "Kindle (Latest Generation)". Przewijamy ekran do punktu 2, w którym wybieramy odpowiednią wersję urządzenia:

  1. Kindle Wi-Fi - czyli czytniki wyposażone jedynie w łącze bezprzewodowe, których numery seryjne rozpoczynają się od "B008". Tak właśnie jest w moim modelu.
  2. Kindle 3G (Free 3G + Wi-Fi) - U.S. and Canadian Customers - czyli czytniki wyposażone w moduł 3G oraz Wi-Fi w wersji amerykańskiej, których numery seryjne rozpoczynają się od "B006".
  3. Kindle 3G (Free 3G + Wi-Fi) - European Customers - czyli czytniki wyposażone w moduł 3G oraz Wi-Fi w wersji na rynek europejski, których numery seryjne rozpoczynają się od "B006".

Po dokładnym  sprawdzeniu wersji klikamy w odpowiedni link opisany "Download" i ściągamy plik.

WAŻNE:

Pozostawiamy oryginalną nazwę pliku z aktualizacją !!! Zmiana jego nazwy uniemożliwia prawidłowy upgrade (sprawdzone empirycznie).

Kolejnym krokiem jest podłączenie czytnika do komputera. Plik z aktualizacją kopiujemy do głównego katalogu naszego czytnika.

Teraz można przystąpić już do samej aktualizacji. Po odłączeniu kabla USB wykonujemy kolejne kroki:

  • włączamy czytnik,
  • wciskamy klawisze "home", a następnie "menu",
  • wybieramy na ekranie "settings" (ustawienia),
  • drugi raz naciskamy klawisz "menu",
  • wybieramy na ekranie "Update Your Kindle".

Jeśli wszystkie poprzednie kroki wykonaliśmy prawidłowo, czekamy tylko kilka chwil obserwując przesuwający się pasek postępu. Urządzenie zrestartuje się dwukrotnie, a po aktualizacji naszym oczom ukażą się nasze nienaruszone dane zarządzane nową wersją oprogramowania.

W przypadku, gdy na ekranie nie będzie aktywny napis "Update Your Kindle", należy sprawdzić, czy na pewno plik z aktualizacją został skopiowany do głównego katalogu urządzenia.

Kindle 3

Dwa dni temu stałem się szczęśliwym posiadaczem czytnika Kindle 3. Decyzja odnośnie zakupu podejmowana była ponad 6 miesięcy, więc dokładnie wiedziałem na co się decyduję. Wybrałem amerykańską wersję (kablel USB + amerykańska wtyczka do gniazdka 110 - 220V) z samym WiFi.

Mam już za dobą wiele testów oraz aktualizację oprogramowania, o której zamierzam napisać w kolejnym wpisie.

Tagi: kindle 3
21:39, komentujemy , Kindle
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 listopada 2010
Problem serwisu transakcyjnego mBanku

Od kilkunastu minut próbuję dostać się do serwisu transakcyjnego mBanku bez skutku. Próby logowania trwające po kilka minut kończą się niepowodzeniem. Główna strona banku działa bez problemu.

Macie to samo?

10:07, komentujemy , Google
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Thunderbird 3 a zgodność dodatków

Kilka kolejnych godzin pracy z trzecią wersją Thunderbirda przyniosło nieprzyjemną konstatację - nie działa książka adresowa.

Po pierwsze - nie było możliwości dodania nowych adresów. Wyglądało to tak, że po kliknięciu w gwiazdkę przy nadawcy (nowa funkcja w programie) prawidłowo otwierało się okno dodawania kontaktów, jednak klikanie w przycisk OK nie przynosiło żadnego rezultatu. Adres nie był dodawany, okno nie zamykało się. Prawidłowo działało jedynie "anuluj". To samo było w przypadku próby dodania nowego adresu bezpośrednio z poziomu samej książki.
Po drugie - po otwarciu książki adresowej ukazywała się struktura katalogów (adresy prywatne, służbowe, PL i zagraniczne), ale bez żadnej zawartości.
Powiem szczerze, że ciśnienie trochę mi skoczyło.

Po jakimś czasie uspokoił mnie fakt, że wciąż działało automatyczne uzupełnianie adresów. Wynikało z tego, że program miał dostęp do tych adresów, więc przynajmniej nie przepadły w otchłani nicości. Wpadłem więc na pomysł wyłączenia wtyczek ingerujących w książkę adresową. Testy pokazały, że przyczyną problemów był dodatek MoreFunctionsForAddressbook. Co ciekawe, Thunderbird uznał ją, za zgodną z nową wersją. W praktyce okazało się jednak, że najnowsza dostępna wersja 0.5.6.1 nie radzi sobie z tą współpracą. Pozostało mi tylko jej wyłączenie.

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże komuś w trudach przesiadki na Thunderbirda 3.

czwartek, 10 grudnia 2009
Nowy Skyfire 1.5 na razie tylko na Windows Mobile

Skyfire poinformował dziś w nocy o wypuszczeniu na rynek nowej wersji swojej mobilnej przeglądarki. Wersja 1.5 przynosi szereg udoskonaleń. Wśród nich można znaleźć między innymi:

  • udoskonalone renderowanie stron na ekranach wysokiej rozdzielczości VGA i wVGA;
  • wsparcie dla ekranów dotykowych (PPC) i standardowych (SMP);
  • nowy, intuicyjny interfejs obsługi przeglądarki w urządzeniach z ekranami dotykowymi;
  • płynne przewijanie stron;
  • tryb pełnego ekranu;
  • auto-move - opcję przesuwającą blok z wpisywanym tekstem, gdy zasłonięty zostaje przez wirtualną klawiaturę;
  • poprawioną obsługę Flasha oraz Silverlighta;
  • obsługę akcelerometru.

Mam nadzieję, że wersja 1.5 ponownie potwierdzi pozycję numer jeden Skyfire. Z niecierpliwością oczekuję wersji na Symbiana, która - zgodnie z informacją producenta - ma pojawić się niebawem, a współpracować będzie z edycjami 3 oraz 5.

15:36, komentujemy , Mobilnie
Link Dodaj komentarz »
Thunderbird 3 JUŻ JEST !!!

Wiernych użytkowników programu pocztowego ze stajni Mozilli gorąco zachęcam do instalacji lub aktualizacji swojego programu do wydanej właśnie wersji 3.

Do głównych zmian zaliczyć trzeba:

  • nowy interfejs;
  • wyświetlanie wiadomości w kartach (zgodnie z nomenklaturą Mozilli - w zakładkach);
  • nowatorskie podejście do konfiguracji konta (wystarczy podać jedynie adres email i hasło);
  • nowy mechanizm indeksowania wiadomości i nowy silnik wyszukiwarki;
  • ściślejsza integracja z Gmailem;

To tyle teorii. Przejdźmy teraz do praktyki.

Aktualizacja Thunderbirda z wersji 2.0.0.23 pod Vistą przebiegła bez najmniejszych problemów. Po restarcie programu następuje indeksowanie posiadanych wiadomości. W moim przypadku trwało ono ok. 3 min z tym, że podpiętych mam 5 skrzynek pocztowych z kilkoma setkami wiadomości w każdej z nich.

Przed wykonaniem aktualizacji program informuje, które z zainstalowanych wtyczek zostaną wyłączone z powodu braku kompatybilności z nową wersją. W moim przypadku były to MagicSLR oraz Quicktext. Szkoda mi trochę Quicktexta, bo miałem tam wszystkie służbowe i prywatne sygnaturki. Mam jednak nadzieję, że aktualizacja pojawi się lada dzień.

Polecam wykonanie kopii zapasowej całego profilu za pomocą MozBackup-u, gdyby podczas aktualizacji miało się coś wyłożyć.

Nowy interfejs jest nawet ciekawy. Nie przypadł mi jednak do gustu pasek adresowy. Po pierwsze bezsensowna jest kolejność wyświetlanych wiadomości:

  • nadawca;
  • temat wiadomości;
  • odbiorca.

Wydaje mi się, że przedzielenie nadawcy i odbiorcy tematem wiadomości nie jest tutaj najlepszym rozwiązaniem - wprowadzono trochę chaosu. Co więcej - standardowo nie wyświetla się informacja o adresacie otrzymującym kopię wiadomości. Mozilla informuje lakonicznie na karcie, która otwarła się zaraz po aktualizacji, że sposób wyświetlania paska adresu można dostosowywać za pomocą wtyczek. Cóż - zabieram się więc do przeszukiwania tych wtyczek, a o efektach poszukiwań poinformuję w następnym wpisie.

Doskonałym pomysłem wydaje się automatyczna konfiguracja kont pocztowych. Po wprowadzeniu nazwy nadawcy, adresu email oraz hasła program próbuje znaleźć konfigurację serwerów. Jeśli mu się to nie uda, odwołuje się do serwisu wspomaganego przez społeczność Mozilli, na którym użytkownicy proszeni są o ręczne wprowadzenie ustawień dla nie rozpoznanych konfiguracji. Takim sposobem w krótkim czasie możliwa będzie automatyczna konfiguracja praktycznie każdej usługi pocztowej na świecie.

Podsumowując: wersja oznaczona numerkiem 3 przynosi ze sobą trochę zmian. Odświeżony interfejs oraz kilka znaczących ulepszeń w pracy programu przyniosą pewnie same korzyści użytkownikom. Nareszcie wprowadzono długo wyczekiwane przeze mnie filtrowanie wiadomości wychodzących. Nie ustrzeżono się jednak kilku błędów - największym dostrzeżonym na razie jest sposób wyświetlania paska adresowego.

Program w wersji polskiej można pobrać stąd, zaś poczytać o nowych funkcjach można tutaj.

AKTUALIZACJA

Z niejasnych powodów po ponownym restarcie Thunderbirda w pasku adresów pojawiają się już użytkownicy otrzymujący kopię wiadomości.

14:50, komentujemy , Mozilla
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 listopada 2009
CloneZilla - jeszcze tylko nie parzy kawy

Niejeden z nas stanął już kiedyś przed faktem ponownej instalacji systemu. Niejeden z nas obiecywał sobie wtedy, że następnym razem zrobi kopię zapasową partycji systemowej, żeby w godzinę mieć z powrotem prawidłowo działający system.
Cóż, obietnice obietnicami, a rzeczywistość rzeczywistością. Po ostatniej awarii mojego twardziela staram się dotrzymywać słowa i wykonuję kopię partycji systemowej.

Całkiem niedawno natknąłem się na projekt CloneZilla. Okazał się on być OpenSourcowym rozwinięciem komercyjnego pakietu Norton Ghost wydawanego przez Symantec oraz opartego na licencji OpenSource programu Partition Image. Twórcy CloneZilli skupiają się na możliwościach serwerowych/sieciowych swojego projektu umożliwiającego jednoczesne wykonywanie operacji na kilkudziesięciu komputerach (testy wykonano na 41 maszynach). Mnie interesuje jednak jego domowe zastosowanie. Ciekawostką jest fakt, iż CloneZilla pozwala kopiować partycje wykorzystujące wszystkie najpopularniejsze obecnie systemy plików:

  • Uniksowe (Linuksowe) ext2, ext3, ext4, reiserfs, xfs, jfs;
  • Windowsowy FAT oraz NTFS;
  • Macowy (na platformach Intela) HFS+.

Kopiowanie odbywa się metodą blokową, a więc brane pod uwagę są jedynie używane bloki. Ma to niewątpliwą zaletę w postaci stosunkowo małego pliku wynikowego oraz odpowiednio krótszego czasu tworzenia kopii. Dodatkową zaletą kopiowania bloków jest możliwość późniejszego odtworzenia danych na partycji mniejszej niż ta, z której dane były pobierane (oczywiście partycja docelowa nie może być mniejsza, niż "waga" wszystkich skopiowanych bloków). Program nie pogardzi również nieznanymi systemami plików, gdyż ma możliwość kopiowania sektor po sektorze.

Swoją przygodę z pakietem zaczynamy od ściągnięcia najnowszej wersji pliku ISO ważącej na dziś ok. 110 MB. Po ściągnięciu skorzystać z niego można na kilka sposobów:

  • wypalić płytkę i wykorzystać jako Live CD;
  • uruchamiać z pendriva;
  • uruchamiać z dysku przy pomocy np. Gruba;
  • używać jako aplikacja serwerowa udostępniana stacjom roboczym;

Ja wybrałem najprostsze rozwiązanie - wypalenie obrazu na płycie CD. Bootowanie przebiega sprawnie i naszym oczom ukazuje się tekstowy interfejs. Do komunikacji z nami program używa kilku języków. Nie znajdziemy jednak wersji polskiej. Wybrałem więc wersję angielską. Główną wadą pakietu CloneZilla jest niewątpliwie niedopracowane menu. A dokładniej - niejasne opisy w nagłówkach poszczególnych ekranów. Dowodem na to była konieczność ponownego uruchomienia przeze mnie płyty ze względu na złe zinterpretowanie wcześniejszych poleceń. Dlatego zachęcam do rozpoczęcia przygody z CloneZillą od przestudiowania tej instrukcji. Jeśli masz trochę więcej czasu warto zajrzeć również tutaj.

Do wypróbowania pakietu zachęciła mnie ilość oferowanych funkcji. Oprócz tworzenia kopii oraz klonowania danych pakiet oferuje między innymi:

  • umieszczanie obrazów na partycjach lokalnych oraz zdalnych serwerach;
  • możliwość kopiowania / odtwarzania MBRu (Master Boot Recordu);
  • możliwość kopiowania / odtwarzania tablicy partycji;
  • możliwość kopiowania / odtwarzania ukrytych danych pomiędzy MBR a początkiem pierwszej partycji;
  • możliwość usunięcia pliku pamięci wirtualnej oraz/lub pliku hibernacji z kopiowanej partycji Windowsowej;
  • podział pliku obrazu na części o dowolnej wielkości.

Na koniec trochę danych technicznych.
Do testu wykorzystano notebook Samsung SA11 (Pentium Core 2 Duo P7350 @ 2GHz, 3GB Ram, HDD Samsung SATA 320GB). Kopiowana partycja (systemowa Windowsa) miała rozmiar 54 858 MB, z czego zajęte było 36 109 MB (65,8%). Zaplanowano wykonanie kopii partycji systemowej z usunięciem pliku hibernacji oraz pamięci wirtualnej. Jednocześnie skopiowane miały zostać: MBR, dane pomiędzy MBR oraz pierwszą partycją oraz tablica partycji. Obraz miał zostać podzielony na pliki wielkości 700 MB każdy. Użyto pakowania gzip.

Wszystkie zadania zostały wykonane poprawnie w czasie 49 minut i 25 sekund ze średnią prędkością 730 MB/min. Katalog wynikowy zajmuje 18,34 GB, stanowi więc połowę "wagi" danych znajdujących się na partycji.

Podsumowując - CloneZilla jest najbardziej zaawansowanym systemem tworzenia kopii dysków z jakim miałem do tej pory styczność. Oferowane wsparcie dla wszystkich najpopularniejszych systemów plików powoduje, że narzędzie to może być stosowane przez użytkowników wszystkich komputerów. Mnogość opcji po prostu zachwyca.


01:01, komentujemy , Kopia dysku
Link Komentarze (5) »
sobota, 21 listopada 2009
Po prezentacji Chrome OS - refleksje

No i stało się - Google zaprezentowało swój nowy system operacyjny.
Jakie wrażenia wywołał?
Powiem szczerze, że mieszane. Na plus zaliczyć trzeba nowe podejście do systemów operacyjnych. Wytłumaczono je fantastycznie w poniższej prezentacji - bez zbędnego, niezrozumiałego technicznego bełkotu - prosto, jasno, czytelnie.

 

Efektem takiego właśnie podejścia jest Google OS. A czym on właściwie jest? Jest przeglądarką internetową osadzoną na zmodyfikowanej dystrybucji Fedory. Tak postawione założenie niesie ze sobą dwie konsekwencje:
  • system cechuje się brakiem natywnych aplikacji;
  • a więc istnieje konieczność korzystania z programów webowych. W tym przypadku zaskoczenia nie ma - pocztę obsługuje Gmail, w roli edytora tekstu i arkuszy kalkulacyjnych występują Google docs, itp.
Tak lekkie środowisko uruchamia się w oka mgnieniu - prezentacja udowodniła, że jest to możliwe w 7 sekund. Zastanawiała mnie kwestia bezpieczeństwa. Otóż rozwiązano wszystko tak, aby każdy proces (w przypadku tego systemu proces = zakładka) uruchamiał się w osobnym "sandboxie" (swoistym bezpiecznym otoczeniu) gwarantując mu niemożliwość ingenercji wirusów, czy szkodliwych skryptów.

W mojej opinii fenomenalnym posunięciem jest opublikowanie kodu źródłowego systemu. Zakładając, że zgodnie z założeniem nowy system dystrybuowany będzie jedynie wraz z nowymi urządzeniami poszczególnych producentów, rzesza "darmowych" testerów przyczyni się do dostosowania systemu do potrzeb użytkownika, nie czerpiąc z tego niczego dla siebie. Uważam, że jest to pierwszy poważny kubeł wody wylany na głowy potencjalnych użytkowników.

Jeśli planujecie głębsze zapoznanie się z opisywanym systemem, polecam rejestrację na stronie http://gdgt.com/google/chrome-os/download/ i ściągnięcie wersji Google OS działającej pod VMware Playerem.
01:11, komentujemy , Google
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 listopada 2009
Gizmo5 sprzedane
Google znów wybrało się na świąteczne zakupy. Tym razem na mikołaja kupiło sobie projekt Gizmo5. To już czwarte przejęcie przez giganta w tym roku. Poprzednie głośne przejęcia dotyczyły m.in. reCAPTCHA oraz AdMob (usługi obsługującej reklamy dla urządzeń mobilnych).
12:51, komentujemy , Google
Link Komentarze (2) »
środa, 18 listopada 2009
Google OS - jutro jedynie prezentacja
Zapędzili się najwidoczniej dziennikarze Washington Post podając informację o jutrzejszej premierze Google OS. Dziś już wiemy, że na jutro zapowiedziano jedynie publiczną prezentację systemu, którego premiera planowana jest na początek 2010 roku.

Z opublikowanych dotychczas informacji wiadomo niewiele. Sercem systemu ma być przeglądarka Chrome, zaś platformą "sterującą" - linuks.
14:18, komentujemy , Google
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2